poniedziałek, 12 lutego 2018

SERCA XXL

Po miesiącu odpoczynku od serc wróciłam znów z ogromną  przyjemnością do ich szycia i powstały nowe. Na pierwszy rzut oka podobne do pozostałych jakie szyję, jednak te są bardzo duże jeszcze takich nigdy nie szyłam - mają 20 cm długości. I świetnie wyglądają zawieszone na klamce czy kluczu przy szafie...ja właśnie sobie takie jedno lniane zostawiłam i zdobi teraz szafę:)
Planuję jeszcze kilka wersji kolorystycznych i może pokuszę się o haft...
Na instagramie pytacie o nie więc na Zapach Rumianku wystawiam wszystkie, które mi zostały.
I jeszcze informacja odnoście bloga Zapach Rumianku , wrzucam tam na bieżąco zdjęcia, przedmiotów, które są dostępne i staram się też na bieżąco usuwać sprzedane rzeczy, także śmiało można pisać w tej sprawie maile i komentarze:)



Z surowego lnu też pierwszy raz szyłam i wyszło całkiem dobrze...


Miętowe w białe groszki lubię ten kolor, bliżej Wielkanocy znajduje miejsce w moim domu:)


lniana surowizna


i w roli zawieszki...naturalne kolory są jednak mojemu sercu najbliższe:)


w niebieskościach, w parze też im cudownie razem:)


Pięknego dnia, pozdrawiam cieplutko ila:)

wtorek, 6 lutego 2018

BRELOKI NA KLUCZE...

Nie lubię stycznia, to dla mnie najbardziej depresyjny miesiąc w roku i całe szczęście, że już się skończył, a z początkiem lutego powstało nowe rękodzieło...breloki na klucze.
Breloki powstały z myślą o dzieciach i kluczach do szkolnych szafek, które lubią się gubić, a z takim brelokiem na pewno klucz już nigdy się nie zgubi:)
Brelok może być też zawieszką do zamka przy plecaku, moim zdaniem jest fajną i oryginalną ozdobą.
Breloki to całkiem spontaniczna moja praca, po prostu nie potrafię bezczynnie siedzieć a, że jestem uzależniona od haftu to bardzo chciałam coś nowego stworzyć, i powiem szczerze, że efekt nawet mnie samą zaskoczył.
Filip mimo, że już jest nastolatkiem to swojego czarnego miśka  przy plecaku ma, od razu dla siebie go podciągnął...
Świetnie mi się je szyje, bo każdy jest inny i niepowtarzalny, nie opatrzyły mi się jeszcze tak jak serca, choć serc już też troszkę uszyłam, może następnym razem zamieszczę zdjęcia, bo serca choć  o tym samym kształcie co zawsze to tym razem w wersji XXL.
Breloki dostępne oczywiście na blogu Zapach Rumainku
W tym roku postaram się częściej pisać, bo i chwilowo czasu mam więcej, zatem do szybkiego następnego:)

 Ulubieniec całej rodziny:)










A tu jeszcze podczas produkcji:)


Wszystkie z tego zdjęcia są dostępne w Galerii Zapach Rumianku


Pozdrawiam cieplutko ila:)

piątek, 26 stycznia 2018

POST KULINARNY...

Witajcie kolejny raz w styczniu:))
Pomyślałam sobie, że długo nie było na blogu nic o moich kulinarnych wyczynach a, że ostatnio udało mi się zrobić przepyszną tartę, to dla chętnych dziś zamieszczam przepis.
Przepyszna na ciepło jak i na zimno.
Nie jestem kulinarną  mistrzynią ale uwielbiam gotować, lubię spędzać czas w kuchni i sprawia mi to dużo frajdy a jeszcze jak coś smakuje to tym bardziej się cieszę.
Bardzo lubię przepisy szybkie i ze składników, które mogę w każdym sklepie czy na bazarze dostać a przy okazji nie rujnują mojego portfela, taka jest też ta tarta.

TARTA Z KURCZAKIEM I WARZYWAMI NA KRUCHYM ORKISZOWYM SPODZIE

Składniki na ciasto:
250 gr mąki orkiszowej
1jajko
125 gr margaryny zimnej
szczypta soli
ulubione zioła{opcjonalnie}
pół łyżeczki proszku do pieczenia
łyżka masła do wysmarowania blaszki lub kilka kropel oleju

Składniki na farsz:
filet z kurczaka 400 gr
250 gr pieczarek
papryka czerwona i żółta
150 gr szpinaku lub dwie graście
3 cebule w  tym 1 czerwona {dla koloru}
3 ząbki czosnku 
Sos
3 jajka
100 gr sera zółtego
150 ml śmietany 18%
Przyprawy:
łyżeczka kurkumy
łyżka curry
sól
pieprz
czubryca zielona {w każdym sklepie ze zdrową żywnością}
łyżka oregano

Wykonanie
Z mąki i reszty składników zagnieść szybko ciasto i wstawić  do lodówki na 30 min,
Filety z kurczaka pokroić w drobną kostkę i przyprawić curry kurkumą solą i pieprzem,  odstawić na chwilę aby mięso przeszło przyprawami.
Papryki i cebule pokroić w paski i podsmażyć na oleju doprawiając delikatnie solą i pieprzem, gdy papryka zmięknie dodać czosnek pokrojony w plasterki i chwilkę jeszcze poddusić aby uwolnił aromat. Przełożyć do miseczki.
W tym samym garnku {nie myć go} podsmażyć pieczarki, doprawić delikatnie solą i pieprzem i przełożyć do naczynia
Dalej w tym  samym garnku przesmażyć kurczaka i następnie przełożyć do naczynia.
Wyjąć ciasto z lodówki, rozwałkować lub wygnieść nim cały spód naczynia i delikatnie brzegi, nakłuć spód widelcem i podpiec 20 min w temp 180 st C
Na podpieczony spód wyłożyć  warzywa i mięso, przekładając wszystko liśćmi szpinaku, na górę dodać jeszcze kilka liści i wszystko zalać sosem śmietanowo-jajeczno-serowym.(jaja rozmieszać, ser zetrzeć na tarce i dodać do masy śmietanę}
Zapiec w piekarniku przez 30 min w temp. 180 st C
Wiem, że dużo pisania i czytania ale tarte naprawdę szybko się robi:)

SMACZNEGO!




Cudownego weekendu dla Was
Pozdrawiam cieplutko ila:)

poniedziałek, 1 stycznia 2018

ROCZNE PODSUMOWANIE...

Witajcie w pięknym nowym 2018 roku:)
Oby ten nie był gorszy od poprzedniego a mógłby być zdecydowanie lepszy...nie obraziłabym się:)
Nie robię postanowień, nie mam tego w naturze, nie biegnę za tłumem ludzi mówiących a ja w tym roku to... tamto...
Nie wiem co mnie czeka ale liczę na wiele wspaniałych momentów...
Końcówka zeszłego roku pokazała mi, że pewne sprawy muszę po prostu zacząć robić szybciej i wtedy wszystko samo się poukłada. Pomysłów jak zawsze mam pełną głowę i to bez względu na to czy to początek, środek czy końcówka roku, chciałabym je wszystkie zrealizować, taki jest plan nie tylko na początek ale na cały rok!
A dla Was mam jak co rok podsumowanie fotograficzne mijającego roku, niestety niekompletne bo tylko 11 miesięcy, w maju było tak intensywnie, że po prostu czasu zabrakło mi czasu na uwiecznienie tego na blogu:)

Styczeń


Luty


Marzec


Kwiecień


Czerwiec


Lipiec


Sierpień


Wrzesień


Październik


Listopad


Grudzień


Pozdrawiam Was cieplutko i udanego tygodnia życzę ila:)

wtorek, 26 grudnia 2017

ŚWIĄTECZNIE W MAŁYM DOMKU:)

W tym roku wyjątkowo nie maiłam czasu na ubranie w świąteczne szaty domku, a może i miałam? Nie wiem, w każdym razie 5 dni mi zajęły przygotowania do świąt i strojenie całego domu jaki i jego sprzątanie i jestem z siebie bardzo dumna:).
Przed samymi świętami świadomie zrezygnowałam z telefonu, nie ładowałam go, nie dotykałam odbierałam wiadomości tylko od najbliższych...Wbrew pozorom telefon zabiera nam wiele "wolnego" czasu...
Moim przedświątecznym postanowieniem było również, nie popadać w tzw, przedświąteczną paranoję i szał, nie dałam ponieść się złym emocjom, co we wcześniejszych latach niestety prędzej czy później robiłam.  Przedświąteczne zakupy również udało mi się zrobić wcześniej i nie stałam kilku godzin w długich kolejkach , co też wpłynęło na moje samopoczucie W tym roku z całkowitym opanowaniem wykonywałam wszystkie zadania, które wcześniej zapisałam sobie na kartce. I ze wszystkim zdążyłam! Do wspólnej wieczerzy wszyscy usiedliśmy zrelaksowani i uśmiechnięci.
Należę do osób ambitnych i czasem ta ambicja doprowadza mnie do szału, bo jak coś komuś obiecam to staram się dotrzymać słowa nawet jak nie zawsze mam możliwość, czasem zawalając nawet swoje prywatne sprawy, ale raz dane słowo jest najważniejsze. Tego akurat nauczyła mnie moja Śp mama, za co jestem Jej ogromnie wdzięczna.

W tym roku w święta króluje u mnie zieleń i beż z kroplą szarości, i dużo zielonych gałązek wszelkich iglaków, bardzo polubiłam się z tują, wyjątkowo jej u mnie dużo, jest też troszkę sosny i oczywiście świerkowe drzewko! Moje ukochane! Zawisły tradycyjnie na nim szydełkowe śnieżynki, szklane bombki i moje serduszka, nie miałam czasu nic nowego dorobić, może w przyszłym roku się uda bo planuję zdecydowanie szybciej zacząć haftowanie.


W nocy piekłam pierniczki i powstały też maleńkie kamieniczki, tylko te miałam czas polukrować...




Zdjęć w dzisiejszym poście wyjątkowo dużo, ale jak zawsze nie mogłam się zdecydować, i żadne nie jest stylizowane, na to też czasu zabrakło:)


Na czas świąt miejsce łapacza snów na szafie zajęła sosnowa gałązka...


Kamieniczki... 6 szt (bogatsza jestem od Pani Prezydent Warszawy););)




Piernikowych serduszek nie mogło i w tym roku zabraknąć na choince, co roku robię ich więcej, dodatkowo z dziurką na zawieszkę, uwielbiam ich kształt


 U Filipa tylko kilka świątecznych akcentów, im jest starszy tym mniejszą wagę przykłada do strojenia swojego pokoju, ale matka zawsze coś przemyci:) Ten piękny wielki słój znalazł w lesie pod stertą śmieci i podarował mi go bo uznał, że mi się spodoba...zachwycona jestem:)


Sosnowa choineczka wiosną znajdzie miejsce w ogródku:)


A niewidzialną półkę na książki wymyśliłam sama z metalowego kątownika, bardzo mi się spodobał ten patent od kiedy pierwszy raz widziałam to w Dorota was urządzi:)
U mnie niestety pod spodem widać kawałek wspornika, bo nie ma wypustki na okładkę, za to kosztował on 6 zł i na odpowiedniej wysokości nie widać metalu:)


A przed domem tak, nie mam dużego pola do popisu, ale zawsze staram się, aby domek i na zewnątrz ładnie się na święta prezentował:)


Z lasu i ogrodu znosiłam gałązki do wianka, jestem zadowolona z efektu:)


W tym roku już nie zdążyłam ale w przyszłym roku pod podbitką zawiśnie jeszcze zielona girlanda z lampkami...


Kochani moi czytelnicy bloga i goście chciałam Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia, błogosławieństwa Bożego, spełnienia marzeń, spokoju i cudownych ludzi wokół siebie. Niech się spełnią wszystkie Wasze marzenia te większe i te malutkie i niech Dzieciątko Jezus zawsze nad Wami czuwa 

Pozdrawiam cieplutko
ila

czwartek, 7 grudnia 2017

ŚWIĄTECZNA KUCHNIA


Witam Was w grudniu, ależ ten czas pędzi, widzę to po znikających paczuszkach z kalendarza adwentowego, który w końcu udało mi się zrobić w tym roku...Jestem wieka!!!:)

Do mojej kuchni zawitał już świąteczny klimat, choć nie całkiem potrafię się cieszyć z nadchoodzących świąt, bo niestety w dzień kończę serduszka a w nocy sprzątam i ogarniam życiową przestrzeń.
Jak już wyślę ostatnie zamówienie, to nareszcie z ogromną przyjemnością i wolną głową oddam się przyjemności zdobienia domu. 
Na pierwszy ogień poszła kuchnia, zresztą jak co roku, i cieszę się, bo udało mi się znów zrealizować cały plan jej posprzątania, bo chociaż mała jest to mam wyjątkowo dużo w niej pracy do wykonania, a to przez otwarte półki i ogromną ilość rzeczy na wierzchu, no ale cóż poradzić, że tak je lubię mieć na widoku:). Minimalistką nigdy nie będę, więc teraz męczyć się muszę:)
W tym roku świadomie zrezygnowałam z czerwonych akcentów w kuchni i w całym domu, będzie za to dużo zieleni i natury w postaci gałązek, szyszek, cynamonu anyżu i wszystkiego co się z naturą kojarzy!
W kuchni królują pięknie pachnące gałązki jałowca, foremki do wykrawania pierniczków i dużo ściereczek z motywem choinki lub igliwia ( na to pewnie przyjdzie jeszcze czas, żeby pokazać:))
Uwielbiam tą półeczkę! Często zmieniam na niej przedmioty, zależnie od pory roku...


Słoje wyszorowałam:), teraz tak błyszczą, że lampek nie potrzeba:)).
A mąki czekają na wypiek pierniczków i chleba, już się doczekać nie mogę...
Tu też nie mogło zabraknąć choć kilku gałązek jałowca


w kolejnym dzbanku  pyszni się tuja i drewniana choinka, zwykła naturalna...Taka moja:)


 Zielona ściereczka może i mało widoczna ale ja wiem ,że tam jest:) i  śnieżynkowa wykrawaczka do pierniczków... lubię akcenty zaznaczające jakie to święta:)


 Z ogrodu przekopałam do donic na zimę listek laurowy i rozmaryn, pomiędzy nimi stanął ogromny słój foremek do pierniczków, już niedługo...


W moim jakże "wielkim" przedpokoju też nie mogło zabraknąć choć kilku małych akcentów świątecznych, tablica dostała swoją gwiazdkę...


 a szafka na buty troszkę większą gwiazdkę:)).
Lis w śnieżnej scenerii z ciekawością spogląda na owieczkę:)
I chwilowo tyle...
W pokoju w przyszłym tygodniu się zadzieje...będzie deszcz śniegowych gwiazdek:)


Dziękuję, że dotrwaliście do końca, mam w planie kilka postów w tym miesiącu, bo statystyki kiepskie mam w tym roku także zapraszam i dziękuję, że nadal ze mną jesteście:)))
ila:)

środa, 29 listopada 2017

OZDOBNY ŚWIĄTECZNY ŚWIECZNIK

 Chciałam się dziś  z Wami podzielić pomysłem na ciekawy świecznik, bo uznałam, że ten niepozorny skandynawski  świecznik może się spodobać, a jest bardzo łatwy w wykonaniu:). Oryginalne są oczywiście zdecydowanie ładniejsze ale niestety nawet w internetowych sklepach niedostępne. Jak tylko go pierwszy raz zobaczyłam zaczęłam intensywne poszukiwania, no i niestety  musiałam zrobić sama...

Potrzebne jest dosyć duże druciane koło, moje koło pochodzi ze starego zużytego kołpaka od samochodu, każdy kołpak ma takie metalowe koło w środku, więc czas się wybrać kobietki do mężowego garażu:)). Koło ma dodatkowo wypustkę na której łatwo zaczepić klips ze świeczką.
Oprócz tego potrzebujemy
zielone gałązki dowolne, może być bluszcz, świerk, rozmaryn, coś kolorowego, ja wybrałam bukszpan i świerk, zieloną nić lub drut, do umocowania gałązek na kole, no i najważniejszy jest klips...moje kupiłam  na gratach. Do tego malutka świeczuszka żeby zmieściła się do klipsa, ja moje kupiłam w Rossmanie we Frankfurcie sprzedawane po 20 szt, pewnie u nas też dostaniecie:)
Do tego sznurek naturalny lub tasiemka, co kto lubi, żeby nasz świecznik na czymś zawiesić.
Gałązkami oplatamy druciane koło, obwiązujemy nićmi lub drutem aby się nie zsunęły i były stabilne, przypinamy klips ze świeczką. Według mnie jest to ciekawa ozdoba sama w sobie i niekoniecznie świeczka musi być zapalona:).
Można taki okrągły świecznik zawiesić wszędzie, na wieszaczku, w oknie, pod sufitem, nad stołem...
Mój chwilowo wisi jak na zdjęciu ale docelowo będzie wisieć na kuchennym oknie, a może kolejny zrobię?!
Pomiędzy haftowaniem serc, a sprzątaniem i codziennymi obowiązkami obmyślam już dekoracje świąteczne i to jak udekorować dom, a jak tam Wasze przygotowania? Myślicie już o tym?:)








 Tu materiały, jakich użyłam do zrobienia mojego świecznika...